poniedziałek, 25 maja 2015

Świeże warzywa, prosto z ogródka

Przy moim osiedlu jest markpol. Za nim stoją kontenery na odpadki. Mają one swoich stałych szperaczy, ale ostatnio pojawił się nowy - trochę odstający wyglądem od ogólnie przyjętego stylu. Starszy pan, w spodniach od garniaka i koszuli.
Akurat zwykle mijamy się kiedy idę z Demonem na spacer. Tym razem jednak trochę się spóźniłam i zobaczyłam gdzie pan idzie ze swoimi upolowanymi skarbami. Otóż po drugiej stronie ulicy stała stara zielona skoda z kierowcą. Starszy pan nazbierał trzy skrzynki fantów i odpracowywał bieg wahadłowy, żeby to wszystko przetransportować do bagażnika skody.
Wtedy mnie tknęło, że ja gdzieś tą skodę widywałam... 
Tak. Nieopodal mają stragan z warzywami...

poniedziałek, 11 maja 2015

Co robiłam na wakacjach...

Pobyt z Demonem w Centrum Zdrowia Dziecka był męczący, chociaż nie tak bardzo jak się spodziewałam... Za to dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy. 
Na przykład, że wielu dorosłych ludzi nie myje rąk po skorzystaniu z toalety. Skąd to wiem? Bo na dwa oddziały - kardiologię i okulistykę - przypada jedna toaleta dla rodziców, co generuje kolejki, więc stojąc pod drzwiami chcąc nie chcąc słyszy się, czy odkręcają kran czy nie... A potem taka matka idzie z tymi brudnymi rękami z publicznej toalety do sali z dziećmi, które zwykle są po jakiś operacjach...
Przypomniały mi się też słowa z jednej z książek Pratchetta - rodzice powinni zdawać egzamin nie tylko praktyczny z posiadania dzieci. Niektóre matki chyba zapomniały po co są w CZD - siedzi takie 150 kg na dziecięcym krzesełku i gra na komórce przez cały dzień a jak chore przecież dziecko, dla którego sam pobyt w szpitalu już jest męczący i nudny próbuje zwrócić na siebie uwagę to zostaje zbesztane i odtrącone, bo przecież zawraca głowę, niech się zajmie sobą...
Kolejna ciekawostka - panowie ochroniarze, choć nie wyglądają - znają krav magę ;)