środa, 25 lutego 2015

Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej...

Demon znowu chory. Zaczęło się wczoraj od niewinnych kasełków i prychań a w nocy mieliśmy już gorączkę, ból gardła i płacze. Znowu jakiś debil przyprowadził chore dziecko na salę zabaw, bo tylko tam Demon mógł podłapać, bo nigdzie indziej w ostatnim tygodniu nie był. Tym bardziej, że chory jest też Mąż, który na tej sali zabaw był. Ja o dziwo zdrowa, choć to ja zwykle jestem najsłabszym ogniwem z moim strajkującym układem odpornościowym i to zwykle ode mnie się wszelkie infekcje rozłażą. Tym razem pewnie na mnie się skończy, bo, że mnie ominie to ja nie wierzę, nie ma szans.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że pozarażało się mnóstwo dzieci i teraz w promieniu kilku kilometrów nie ma miejsc u żadnego pediatry w żadnej przychodni, nawet prywatnie.
Dlaczego ludzie prowadzą chore dzieci do innych dzieci?! Kretynizm ludzki nie zna granic. Przestańmy szczepić, bo to niezdrowe, niech nabierają odporności naturalnie, niech się zarażają od siebie, lepiej przechorować. Kij wam wszystkim w oko bo w dupę by wam było za dobrze!
Mąż po godzinie dzwonienia znalazł wreszcie jakąś pediatrę, która Demona przyjmie. Ale od tej pory, ze względu na czekające go operacje mały będzie miał areszt domowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz