wtorek, 17 lutego 2015

Trudne pytania

Zawszę się gdzieś spieszę. Nie ważne, czy mam jakieś umówione spotkanie, gdzieś muszę być na konkretną godzinę, czy wychodzę na spacer z psem.. Jakoś zawsze mam poczucie presji, że się gdzieś spóźniam, kiedy mam wyjść z domu i tyle. Kończy się to zwykle tym, że jak już docieram na miejsce, mam poczucie nieuchronnej klęski. Kiedy jadę komunikacją miejską z tego pośpiechu potrafię przejechać przystanek, albo wsiąść nie w ten autobus. A kiedy jadę samochodem... Parkowanie to temat na osobne rozważania.
A kiedy mam już wracać... to uczucie, które pojawia się kiedy wychodzę z budynku. To zderzenie z rzeczywistością, kiedy dociera do mnie, że znowu..
I to egzystencjalne pytanie, gdzie do cholery zostawiłam samochód!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz